AUTOR: BLOTKAKIER
62. Poznański Kongres Brydżowy odmłodził swoje oblicze. Nowa strona internetowa, przestrzenna sala, dobre oświetlenie, nowe pomysły na turnieje i wydarzenia towarzyszące, to wszystko spowodowało, że mimo konkurencji zajęć outdoorowych podczas majówki w Poznaniu pojawiło się wielu brydżystów reprezentujących wszystkie grupy wiekowe.

Na wejście „pompy” nie było, za to wszystko było perfekcyjnie przygotowane. Przychodzący łatwo odnajdywali właściwe miejsca, mimo, że jednocześnie odbywały się trzy turnieje. Sędzia główny, przy pomocy swoich młodszych pomocników sprawnie zawiadywał całością. Można było dołączyć do gry nawet w trzeciej rundzie, co przetestowałam osobiście w drugim dniu kongresu. Atmosfera była bardzo dobra, sędziowie czujnie monitorowali ścieżkę kart i zawodników. Reagowali spokojnie i profesjonalnie na każde problemy pojawiające się podczas gry.
Już od wejścia atmosferę zbudowała imponująca wystawa kart do gry z całego świata. Po wystawie oprowadzał sam autor Grzegorz Samol, który dzięki własnemu zaangażowaniu i życzliwości przyjaciół zgromadził wspaniałe zbiory. Karty pochodzą z 65 państw! Można z nich wiele dowiedzieć się o kulturze, przyrodzie, historii i zwyczajach społeczności z całego świata.
„To idzie młodość” widać było na każdym kroku: nowi sędziowie, również płci żeńskiej, specjalne turnieje dla młodzieży (po raz pierwszy od lat) oraz turnieje dla amatorów, w których dzieci siadały przy jednym stoliku z seniorami – świeżymi adeptami brydża.
Brydżowa majówka miała też charakter rodzinny. Na uwagę zasługuje fakt, że obydwa turnieje kongresowe wygrał ojciec z synem. Szczerze gratuluję. To największa satysfakcja, gdy dzieci podzielają pasje rodziców i wspólnie osiągają sukcesy. Przyjechał też do Poznania ojciec z trójką synów. To już czterech do brydża w jednym domu…..
Jako Blotkakier oglądam imprezę przez różowe okulary, dzięki czemu potrafię się cieszyć chwilą, nawet, gdy przychodzi mi kilka razy pod rząd przyjmować ciosy od doświadczonych zawodników. Jestem wdzięczna za fachowe, ale życzliwe uwagi – to najlepsza szkoła uczyć się na własnych błędach.
Czasami spotykam malkontentów: kiepskie karty, wysokie wpisowe, żenujące nagrody… I wtedy przypominam sobie najważniejszą życiową zasadę, że dużo więcej szczęścia w życiu przynosi dawanie, a nie dostawanie. Jestem bardzo zadowolona z udziału w kongresie i cieszę się, że mogę być sponsorem niektórych „żenujących” nagród.
Fotorelacje i szczegółowe wyniki oczywiście na stronie https://kongrespoznanski.pl
Ja zamieszczam tylko parę symbolicznych fotek, które dedykuję moim najmłodszym uczniom, którzy zaliczyli wszystkie trzy turnieje dla amatorów….i oczywiście wszystkim pozostałym, którzy pojawili się chociaż raz.






