„Pociąg do brydża”

AUTOR: BLOTKAKIER

Stoi na stacji lokomotywa

Pojedzie do Gdańska,  więc odpoczywa.

Wagony do niej podoczepiali,

Czwórkami brydżyści kolejno wsiadali.

I nic to, że tłum (100 osób nie betka)

Każdy zna swoje miejsce, to nie ruletka.

Organizacji wzorzec doskonały,

na ostatni guzik wszystko pozapinali.

Z całej Polski zjechało moc gości,

dostarczając nam tym wiele radości.

Konduktorzy, w tym jeden Wspaniały

sentymenty młodości przywoływali.

Wars witał nas, choć nie ten czas,

by zdążyć rozdania rozegrać wraz.

Emocjom sportowym nie było końca,  

które rozpala zwycięstwa chęć gorąca.

Wieczór pogodny, energię wyzwolił

i towarzystwo piosenką zespolił.

„Wsiąść do pociągu byle jakiego…” chórem wybrzmiało.

A echo jeszcze potem długo powtarzało.

Nazajutrz część druga turnieju czekała,

By długa fala się uzbierała.

Z hotelu na dworzec, pakiet startowy

i trzeci turniej już jest gotowy.

Nie uwierzycie: wszyscy zdążyli, choć pociąg prędki

przerwał nam nasze karciane pogawędki.

Cóż to za prędkość, wszystko zagrało,

Na 7 minut przed czasem przybyć się udało.

Czas na nagrody, sędzia zsumował

 i na peronie  zwycięzców wywołał.

Nie było końca okrzykom wdzięczności:

za pomysł, klasę i moc mądrości.

Bo to był pociąg, pociąg do brydża,

następnym razem znowu się udam.