AUTOR: Barbara PODGÓRSKA
Słowo „wczasy” ma swoją genezę w czasach PRL-u. Korzystaliśmy wówczas z usług Funduszu Wczasów Pracowniczych, niektórzy jeździli na wczasy w wagonach kolejowych, inni na wczasy kajakowe, a nieliczni
na wczasy zagraniczne. Dziś – w epoce „All inclusive” w egzotycznych krajach słowo „wczasy” pozostało już tylko związane z brydżem sportowym jako „wczasy brydżowe”. Urodziły się one stosunkowo niedawno. Chyba pierwszy pobyt rekreacyjno-leczniczo-brydżowy to Kongres Brydżowy w Połczynie Zdroju organizowany od około 15 lat z przerwą wywołaną pandemią i tegorocznym remontem. Jednakże nie były to „wczasy” tylko „pobyt w sanatorium”.
Myślę że najwcześniej powstały wczasy brydżowe w Międzyzdrojach organizowane przez Bogdana BIAŁOSZYŃSKIEGO i Zenka KACZMARKA, które po krótkiej przerwie powracają do życia w bieżącym roku.
Trudno mi ocenić co powstało później, gdyż nagle zaroiło się od wczasów brydżowych Można przemierzyć Polskę od morza do gór poprzez Kaszuby, Mazury, centralną Polskę, Podkarpacie, Góry Świętokrzyskie i inne rejony. Organizatorów też jest wielu, a spośród najpopularniejszych i najbardziej aktywnych wymienię Krzysztofa
ZIEWACZA, Sławomira LATAŁĘ i Zenona KACZMARKA.
Ta forma rozrywki połączona z wypoczynkiem popularyzuje brydż sportowy – wielu graczy przyjeżdża z niegrającymi partnerkami, które stopniowo przekonują się że warto jednak spróbować i coraz częściej siadają do zielonego stolika.
Rekordziści wczasowi uczestniczą w tego typu imprezach kilkanaście (!!!) razy w roku jeżdżąc z jednych wczasów na drugie. Ja do rekordzistów nie należę – bywałam w Połczynie Zdroju, w Międzyzdrojach, Przesiece, Niechorzu., Ustroniu Morskim. Gdańsku i ostatnio w Bobolinie.
Standard, co jest rzeczą normalną, bywa różny – zależny od klasy ośrodka. Pomijając Połczyn Zdrój mający typowy charakter sanatoryjny jako najbardziej luksusowy oceniam Bobolin, a nie umniejszając kompetencji innych organizatorów jako najlepszego – Krzysztofa ZIEWACZA. To „człowiek renesansu” sam jeden ogarniający wszystko – przygotowanie sali, powielanie kart, sędziowanie, podawanie wyników na bieżąco, a nawet w awaryjnych sytuacjach uczestniczący w grze. W Bobolinie w sposób rewelacyjny zorganizował turniej indywidualny na ponad 90 osób, który przebiegł harmonijnie, bez żadnych zakłóceń. Pamiętam doskonale jak w jednym ze znanych ośrodków trzech sędziów, w tym jeden międzynarodowy, nie było w stanie rozpocząć turnieju indywidualnego przez 2 godziny i w końcu zamienili go na turniej par.
Strony internetowe pełne są ofert wczasów brydżowych, można nawet pograć za granicą w Chorwacji, obejrzeć przeloty ptaków na rozlewiskach Biebrzy, zbierać rydze w Górach Świętokrzyskich i podgrzybki w Przesiece i korzystać z wielu innych atrakcji. Tych którzy jeszcze nie byli na wczasach brydżowych gorąco zachęcam do udziału w tych znakomitych imprezach, a tym którzy byli mówię „Do zobaczenia!”







