Relacja z Mistrzostw Polski Młodzieży Szkolnej 2024 widziana oczami wolontariusza w roli organizatora AUTOR: blotkakier
Czarne chmury zbierały się nad tą imprezą od samego początku:
- pierwotnie zaakceptowany i uzgodniony z ośrodkiem termin 5-12.06.2024 został zmieniony w ostatnim tygodniu stycznia ze względu na kolizję z terminem OOM, którą z 21.05-24.05.24 (wykluczenie części maturzystów) przesunięto na 4-8.06.24
- brak wolnych miejsc w ośrodku poza ostatnim tygodniem roku szkolnego od wtorku do czwartku (piątek – zakończenie roku), co zaowocowało skróceniem trwania zawodów do 2 dni (wtorek od 16.30, cała środa i czwartek do 16.30)
- odrzucenie wniosku o dofinansowanie imprezy przez Marszałka Województwa Wielkopolskiego z powodu niewłaściwego tytułu w jednym z „miliona” dołączonych oświadczeń
- brak doświadczenia organizatora w przygotowywaniu brydżowych zawodów
- brak ogólnopolskiego doświadczenia składu sędziowskiego, który na szczęście mógł korzystać z telefonicznych konsultacji Aleksandra Krycha.
W rezultacie zasłużyliśmy na „komplementy” w postaci: „Było lepiej niż się spodziewaliśmy”, „MPMSz 2024 przejdą do historii jako najkrótsze zawody z wielokrotnie złamanym regulaminem”.
A my, załoga straceńców:
Prezes P. Maliszewski – niestrudzony szofer (busy od Starostwa Złotowskiego miały być dwa, ale zabrakło kierowców)
Sędziowie – Marcin, Robert, Mateusz – wzorce z Sevres pod Paryżem cierpliwości i odporności na krytykę, nieprzerwanie w pracy od soboty do soboty, z włączeniem wielu godzin nocnych oraz rezygnacją z niektórych posiłków. Jeśli brakowało im doświadczenia, to te zawody przyniosły im go w zwielokrotnionej dawce, co da korzyści całemu naszemu środowisku.
Rysiu: transport sprzętu, szofer, kasjer, sponsor słodkich nagród, „przynieś, wynieś, pozamiataj”
I ja: „plaster” na wszystkie frustracje i zmiany decyzji instruktorów, właściciela obiektu oraz „na szczęście” wzorowych podopiecznych, których trzeba było przywieźć z Poznania.
Do załogi dołączyła jeszcze Karolina Dybicz w roli fotoreportera (link do fotoreportażu tutaj).
Podsumowując: wygraliśmy wszyscy, bo zachowaliśmy uśmiech, wiarę w dobre chęci, pracowitość i odpowiedzialność i nie zniechęciliśmy dzieci do kontynuacji naszej wspaniałej dyscypliny sportowej.

A jeśli uchybiliśmy niektórym zasadom, to chyba nie tym najważniejszym.
I na koniec gorąca prośba do wszystkich zainteresowanych: wypracujmy procedury. Wiem, że środowisko instruktorów ma konstruktywne pomysły, trzeba je tylko zebrać, uporządkować i wdrożyć do realizacji. POWODZENIA!


Jedna odpowiedź na “Z wielkiej chmury mały deszcz…”
[…] Bez kategorii Brak komentarzy do Z wielkiej chmury mały deszcz… […]
PolubieniePolubienie